Co chwilę słyszymy, zdrowe to zdrowe tamto, bez tego, tamtego i innego. Można zwariować na samą myśl o tym co jeść powinniśmy a czego nie. Temat rzeka, wiadomo, ale czy nie powinniśmy zastanowić się dlaczego nasze babcie nie miały z niczym problemu?

Na to pierwsze pytanie odpowiemy szybko: bo nasze babcie umiały konserwować i zamykały pełnię wartości w szczycie sezonu, aby mieć co dodać do jedzenia jesienią i zimą.

My nie mamy czasu i robimy zakupy w stonkach i innych poziomkach, które oferują 80% różnych rzeczy, 10 % warzyw, mięsa i przypraw z których przygotujesz posiłek oraz 10% gotowych wyrobów jedzenio-podobnych. Zawsze idź z listą zakupów i przygotowuj sobie proste rzeczy. Składające się co najwyżej z 5 składników. (Wtedy szybko je złożyć, a i wyjdzie ci to na zdrowie na pewno).

Zdrowe i pełnowartościowe jedzenie w restauracji? Tak. To możliwe, ale jest to ”ale”, zobacz na co zwracać uwagę podczas konsumpcji w lokalu.
  1. Szybko = odgrzewane i odpicowane do szybkiego zjedzenia. Widzisz naocznie przechodząc obok budki z kebabem. Wolniej = przygotowywane prawie od podstaw (nie licząc marynowania, konfitowania i innych). Kiedy jest mało osób w restauracji a ty długo czekasz to ciesz się a nie irytuj bo dostaniesz świeże jedzenie, a to połowa sukcesu.
  2. Jeśli to co otrzymasz na talerzu, przypomina lub smakuje jak produkt ze sklepowej półki, to zły znak. Szef kuchni o ile takim go można nazwać, leci na szybkość, szkoda mu czasu na przygotowanie własnego suszonego schabu, hummusu, winegretu, bułki, surówki i innych.
  3. Smak. Każdy ma swój własny, jeden lubi tak a drugi inaczej. Sól i pieprz robi robotę zawsze i wszędzie. Zapytaj obsługi czy mogą Ci podać a resztę kompozycji powierz szefowi kuchni. To też człowiek, który lubi mniej lub więcej przypraw. Być może tych co lubisz lub tych co nie lubisz.
  4. Kiedy nas oszukują a kiedy nie? Bardzo łatwo zobaczysz to na fejsie. Jeśli ktoś wkłada mnóstwo pracy w przygotowanie jedzenia i produkty, które Ci oferuje, na pewno się tym pochwali i w opisie użyje więcej słów określających walory lub samych nazw: śliwka, pomidory, parmezan, zupa rybna, sałatka z pomarańczą. Jeśli, ktoś sprzedaje swój produkt, który łatwo przyszedł i niekoniecznie można nazwać to jedzeniem, będzie używał więcej określeń: pyszne, sycące, znakomite, rewelacyjne, najlepsze. Niekoniecznie wspominając z czego składa się samo danie 🙂

Masz jakieś swoje patenty albo doświadczenie? Napisz w komentarzu.